Autorka: Anna Laskowska

Na forach internetowych zrzeszających Polonię, codziennie pojawiają się posty typu: “szukam polskiego pediatry”, “gdzie znajdę polskiego ginekologa?”. Dlaczego boimy się pójść do holenderskiego lekarza? Czy faktycznie musimy jeździć do Polski, żeby się badać?

Po roku mieszkania w Holandii zapisałam się w końcu do lekarza pierwszego kontaktu. Wyszukałam w Google “huisartsenpraktijk” i na mapie znalazłam najbliższą przychodnię. W Holandii nie ma rejonizacji tak jak w Polsce, jeżeli odpowiada Wam przychodnia położona dalej – możecie się do niej zapisać.

Nie znam języka niderlandzkiego, zawsze korzystam z automatycznego tłumacza w telefonie, więc bez problemu wypełniłam wniosek online o zapis do przychodni. Ostateczny zapis musiałam potwierdzić osobiście w punkcie rejestracji (do rozmowy wystarczył język angielski). Wtedy też dowiedziałam się, że przychodnia sama przydzieli mi lekarza (myślę, że ta kwestia zależy od każdej przychodni). Założyłam konto pacjenta na stronie przychodni i w kalendarzu online zarezerwowałam pierwszą wizytę.

Na wizytę poszłam w bojowym nastroju, ponieważ wśród Polaków krążą opinie, że trudno jest dostać skierowanie do specjalisty, a lekarze zbywają pacjentów. Przedstawiłam historię leczenia z Polski (lekarka zapytała o dokumentację, nie miałam jej ze sobą, ale nie był to problem), powiedziałam grzecznie, że oczekuję konsultacji u specjalisty, a lekarka zgodziła się ze mną i wystawiła skierowanie. Moja rada dla Was: jeżeli nie czujecie się pewnie w medycznym słownictwie albo boicie się, że ze stresu zabraknie Wam słów – zróbcie sobie notatki pomocnicze, ja tak zrobiłam i czułam się o wiele pewniej.

Co mnie zdziwiło? Lekarka osobiście przyszła po mnie do poczekalni, była bez fartucha, więc na początku pomyślałam, że to asystentka czy osoba z rejestracji. W przychodniach pracują tzw. asystenci i może się zdarzyć, że najpierw to oni przeprowadzą z Wami wstępny wywiad, a dopiero potem przyjdzie lekarz (wszystko zależy od zasad przychodni). 

Niepotrzebnie zwlekałam z pójściem do lekarza, uważam, że nie warto czekać na wyjazd do Polski na wizytę. Dużo zależy od lekarza i jego podejścia, ale pamiętajmy, że w Polsce także możemy trafić na niekompetentną osobę. Nie ma co się bać holenderskiego lekarza, zdrowie jest najważniejsze!

Na koniec bonus i mój apel do kobiet. W momencie ukończenia 30 r.ż. otrzymacie zaproszenie na bezpłatną cytologię. Skorzystajcie z tego, nieważne ile macie lat, rak szyjki macicy może się zdarzyć w każdym wieku! W Holandii to badanie można wykonać w przychodni lub zamówić self-test i samodzielnie wykonać badanie, a następnie odesłać zestaw do laboratorium. Ja zdecydowałam się na badanie w przychodni (mimo usilnego namawiania przez rejestratorkę do self-testu, w Holandii to powszechna praktyka). W mojej przychodni to badanie wykonują przeszkolone asystentki, ale np. mojej koleżance cytologię zawsze wykonuje lekarka.

Autorka: @anna.laskowska.life. 

Autor zdjęć Fot. Paweł Laskowski @pawel.photohusband

Poznaj autorkę:
Mam na imię Anna i od roku mieszkam w Holandii, aktualnie w Eindhoven. W kraju tulipanów zakochałam się już na studiach, podczas pracy wakacyjnej, zawsze wiedziałam, że tutaj wrócę. Pielęgnacja to mój konik, uwielbiam doradzać i pomagać innym poprawić swój komfort życia. Oprócz pracy na etacie buduję swój biznes online, nie lubię stać w miejscu, rozwój osobisty jest dla mnie bardzo ważny. Żeby nie zwariować, lubię też w wolnym czasie obejrzeć serial na Netflixie i pospacerować z psem Sezamkiem.