“Co tydzień o tej samem porze muszę zmierzyć i zapisać w dedykowanym do tego programie parametry tych konkretnych roślin. Co w efekcie prognozuje nam jakich zbiorów można spodziewać się w następnym tygodniu”.

Opowiedz najpierw jak rozpoczęła się Twoja przygoda z pracą w Holandii? Dlaczego postanowiłaś wyjechać?

ANIA: Przez długi czas pracowałam w ekskluzywnym butiku. Jak wiadomo moda to mój konik i kiedy po kilku latach pracy na stanowisku managera, poczułam że doszłam do ściany i wypaliłam się na tym stanowisku, postanowiłam otworzyć własny biznes. Był to również sklep z ubraniami. Niestety marna ze mnie bizneswoman i sama pasja do mody nie wystarczyła żeby się utrzymać. Wtedy od mojego męża padła propozycja wyjazdu do Holandii. Tu byli też jego znajomi więc start w tym kraju był łatwiejszy. Zawsze powtarzaliśmy sobie że jak nam coś nie wyjdzie, to pozostaje wyjazd za granicę. I tak się właśnie stało. 

Wiem, że jesteś w Holandii już kilka lat. Pamiętasz jeszcze jak wyglądał Twój pierwszy dzień w pracy i czego się wtedy obawiałaś? 

ANIA: Doskonale pamiętam mój pierwszy dzień. Byłam bardzo zestresowana. Bardzo zależało nam na tym żeby utrzymać tę pracę. Wiadomo, wszystko było trochę przerażające. Nie mieliśmy pojęcia ani o tej pracy, ani jakie zwyczaje tam panują

Jak wyglądał wasz pierwszy dzień? Czy ktoś pokazał wam co musicie robić i w jaki sposób?

ANIA:  Pracowaliśmy w tej firmie przez biuro pracy, które obiecało zapewnić doświadczonych pracowników. My tego doświadczenia nie mieliśmy ani troszkę. Oczekiwano zatem od nas, żebyśmy jak najszybciej nauczyli się powierzonego nam zajęcia. Była tam osoba, która wszystko nam wytłumaczyła. Pokazała nam jak wykonywać naszą pracę oraz kontrolowała nas kilka razy dziennie. Teraz sytuacja wygląda inaczej niż 8 lat temu, kiedy zaczynałam. Nie ma już tylu chętnych do pracy na szklarniach i nowo zatrudnione osoby, bez doświadczenia mają od 2 do 4 tygodni na naukę. 

Co na początku sprawiało Ci trudność?

ANIA: Wszystko! Jestem pracowitą osobą i daję z siebie wszystko. Musiałam wypracować zarówno jakość pracy jak i prędkość. Zaczynałam od ścinania pomidorów. Miałam pocięte palce, ponieważ chciałam jak najszybciej dojść do wprawy. Oczywiście był też stres, że będę niewystarczająco dobra. 

Jaki jest twój typowy dzień w pracy? Czym się zajmujesz? 

ANIA: Teraz zajmuję się regulacją trosów. Robię to na wózku elektrycznym kilka metrów nad ziemią. Moja praca polega na tym, żeby każde grono pomidorów miało taką samą, narzuconą z góry ilość owoców. 

Prace rozpoczynamy o godzinie 6:00. Więc mój dzień rozpoczyna się o 4:30. Długość zależy od ilości pracy do wykonania. Jest to praca z roślinami więc nie wszystko da się przewidzieć.

Poza regulacja trosów, zajmuję się też rejestracją specjalnie wyznaczonych “plantów”. Co tydzień o tej samem porze muszę zmierzyć i zapisać w dedykowanym do tego programie parametry tych konkretnych roślin. Co w efekcie prognozuje nam jakich zbiorów można spodziewać się w następnym tygodniu. Od czasu do czasu pomagam również kontrolować inne prace na szklarni. Choć muszę przyznać, że nie jest to moje ulubione zajęcie. 

Po ile godzin pracuje się w szklarni i jakie są przerwy?

ANIA: Jeśli chodzi o czas pracy, jest on zależny od firmy. Niektóre szklarnie mają ustalony czas pracy od poniedziałku do piątku. U mnie w szklarni zależy to od ilości pracy do wykonania. Są tygodnie kiedy pracujemy po 8-9 godzin, a są też takie kiedy po 7 godzinach wszystko jest już zrobione. U nas zazwyczaj poniedziałek zaczyna się z przytupem i dłuższym dniem pracy, za to w piątek kończymy kiedy cała praca zaplanowana na dany tydzień zostanie już wykonana i może to być już nawet 12:30. Także miłe zakończenie tygodnia i rozpoczęcie weekendu. 

Co do pauzy, na każde 8h pracy przypada obowiązek 30 minut przerwy.  W mojej pracy mamy dwie pauzy; 30 min. i 20 min. nie są one płatne. Start i koniec pauzy odbijamy sami na komputerach, także jeśli ktoś potrzebuje więcej czasu na odpoczynek zależy to tylko od niego. Standardowo w każdej szklarni znajdują się klimatyzowane kantyny zaopatrzone w automaty do kawy, lodówkę, kuchenkę mikrofalową, ale to zależy też od firmy.

Pracujecie przez cały rok. Jakie są różnice w pracy między latem a zimą?

ANIA:  Po pierwsze zależy to od tego czy szklarnia posiada lampy naświetlające rośliny. Jeśli tak, to sezon jest ciągły i także zimą praca idzie pełną parą. Jeśli lamp nie ma, zimą dzień pracy zaczyna się razem ze światłem słonecznym. Rośliny rosną wolniej, produkcja jest mniejsza i co za tym idzie godzin pracy jest mniej. Na tej szklarni gdzie pracuję są lampy więc zarówno latem jak i zimą mamy ręce pełne roboty. Lampy dają też ciepło więc zimą na szklarni jest chłodniej rano, ale już w ciągu dnia temperatura rośnie. Latem gdy jest ciepło, w szklarni jest to odczuwalne znacznie bardziej niż na zewnątrz . Poza tym oczywiście jesteśmy pod szkłem więc jesteśmy wystawieni przez cały dzień na słońce. Są oczywiście temperatury, powyżej których nie można pracować. Nie są one dokładnie uregulowane w prawie pracy, ale pracodawca ma obowiązek monitorowania sytuacji na szklarni i jeśli temperatura zagraża zdrowiu pracowników, czas pracy musi zostać skrócony. To samo dotyczy wietrznych dni. Jeśli istnieje zagrożenie, kończymy pracę na dany dzień. Należy pamiętać, że nasze zdrowie i życie jest na pierwszym miejscu i jeśli coś budzi nasz niepokój, mamy prawo egzekwować od pracodawcy przestrzegania BHP pracy. 

A co powiesz o języku i komunikacji? Czy język angielski wystarcza?

ANIA: Kiedy zaczynałam w 2013 roku, język angielski lub holenderski był mile widziany lub czasem nawet wymagany. Teraz wyglada to troche inaczej, przynajmniej u mnie w pracy. To przełożeni dokładają starań żeby móc komunikować się z pracownikami. Pracuje z wieloma osobami, które rozmawiają tylko we własnym języku na przykład rosyjskim, rumuńskim czy bułgarskim. Pozostają więc dobre chęci, opcja tłumacza w telefonie i dużo cierpliwości. 

Co zapewnia Wam pracodawca, by wygodniej się Wam pracowało?

ANIA: Mamy w pracy ubrania firmowe, ale wbrew pozorom nie służy to naszej wygodzie, lecz jest zabezpieczeniem przed niebezpiecznym dla pomidorów wirusem. Na długo przed pandemią, szklarnie już miały wprowadzony reżim sanitarny gdyż od kilku lat przedsiębiorców szklarniowych straszy wirus, który jeśli raz dostanie się do szklarni, to trzeba zakończyć uprawę, a czekanie na kolejną trwa około pół roku. W tym czasie szklarnia będzie stała po prostu pusta więc i w naszym interesie jest dbanie o to, żeby nic takiego się nie wydarzyło. 

Szklarnia jest również zaopatrzona w dystrybutory z wodą. Są one rozmieszczone  w strategicznych miejscach, tak aby każdy mógł z nich skorzystać. Jeśli chodzi o narzędzia pracy to mamy zapewnione wszystko czego potrzebujemy. Ja swoje zadania wykonuje na wózku hydraulicznym. Jeśli coś się z nim dzieje, zgłaszam to i jest on naprawiany. Do pracy przychodzimy więc tylko z własnym śniadaniem, a reszta powinna już czekać na nas na miejscu. 

Pracujesz w jednym miejscu już 8 lat, co jest w nim fajnego?

ANIA: Zaznaczę, że trafiłam do tej pracy przypadkiem. A to co mnie w niej zatrzymało w pierwszej kolejności to brak stresu. Był on oczywiście na początku podczas nauki, ale to naturalne kiedy czegoś się uczymy i chcemy być w tym dobrzy. Jednak fakt, że po pracy zamykam drzwi i już nie muszę się martwić o nic co jest z nią związane, bardzo mi odpowiada. Jak każdy, mam czasem dość, gdyż jest to praca monotonna. Jednak przez tyle lat w jednym sektorze, podniosłam swoje wynagrodzenie, mam stałą umowę i zmieniając pracę wszystko by przepadło. Nawet jeśli zmieniając firmę, mogłabym negocjować stawkę do takiej samej stawki jaką mam teraz, to i tak na stałą umowę musiałbym poczekać.

Czego nauczyłaś się podczas pracy w szklarni? Czy ta praca dała ci jakąś wartość?

ANIA:   Przed przyjazdem tutaj w mojej świadomości nie istniało coś takiego jak opcja pracy fizycznej. Zawsze szukałam w innych sektorach. Praca w szklarni pokazała mi, że mogę wykonywać taką pracę, mieć z niej fajne zarobki i czas po pracy na realizację własnych pasji. Przekonałam się również, że to co widzimy jako produkt końcowy wymaga wiele pracy, nakładów finansowych i skomplikowanych działań. Było to dla mnie zaskakujące, ale wiele osób odkryło tu swoje powołanie. Można się rozwijać, można awansować. Jeśli pracodawcy zależy na rozwoju firmy będzie szukał w pracownikach ukrytego potencjału i inwestował w jego rozwój. 

Co doradziłabyś osobie, która po raz pierwszy decyduje się na pracę w szklarni?

ANIA: Na pewno trzeba się nastawić na ciężka pracę w nienormowanym czasie. Zwróciłabym uwagę na pracodawcę. Nie zawsze to biuro pracy jest najważniejsze. Dobry pracodawca nie pozwoli, żeby biuro pracy źle traktowało pracowników, którzy u niego pracują. Jeśli i biuro i pracodawca mają złą opinię, to szanse na spokojną pracę w dobrych warunkach są nikłe. Także research to jest to co polecałabym każdemu kto chce podjąć się pracy w szklarniach.

Czy jest coś o czym chciałabyś jeszcze wspomnieć? 

Kiedy zaczynałam pracę w Holandii, nie sądziłam że będę musiała kiedykolwiek martwić się czymś innym, niż zmęczeniem. Niestety, tak jak wszędzie, możemy trafić na dobrego jak i na złego pracodawcę. A najważniejsze jest, żeby bez względu na rodzaj wykonywanej pracy, być za tę pracę odpowiednio wynagrodzonym. Pamiętajmy o tym, że mamy swoje prawa i praca którą wykonujemy generuje zyski dla naszego pracodawcy. Zawsze i wszędzie należy nam się szacunek i oczywiście wynagrodzenie. Jeśli coś w waszej pracy Was niepokoi, widzicie rażące naruszenia zasad lub po prostu czujecie się oszukiwani, powinniście się tym zainteresować.

 Strach przed utratą pracy wiąże nam usta, ale są instytucje, które mogą nam pomóc, jednocześnie nas chroniąc. Od wielu lat należę do związków zawodowych CNV Vakmensen. I była to jedna z moich lepszych decyzji. Członkostwo jest płatne, ale w zamian jeśli coś się wydarzy, otrzymujemy potrzebną pomoc i radę.  W CNV jest również osoba, która rozmawia po polsku więc znacznie ułatwia to komunikację. Daje mi to również spokój w przypadku jakiegokolwiek wypadku w pracy. Związki zawodowe są bardzo popularne w Holandii i uwierzcie mi każdy z waszych przełożonych z pewnością do jakiegoś należy.  Polecam poszukać informacji o związkach zawodowych i jeśli czujecie, że spotyka was niesprawiedliwość, zastanówcie się nad przystąpieniem do któregoś z nich. W razie pytań, możecie skontaktować się ze mną za pomocą wiadomości na Instagramie.

Social Media: @czi_in_neverland