Wyobraź sobie, że dostajesz niecałą godzinę na zakupowe szaleństwo w irlandzkiej sieciówce Primark – co kupujesz, w który dział idziesz? Klientki Primarku zazwyczaj spędzają tam kilka godzin, niestety w czasach pandemii nie jest to możliwe, ale… okazuje się, że nawet w 50 minut można zrobić całkiem udane zakupy. 

Jak wyglądają zakupy w popularnej sieciówce opowiedziała mi Ania – kosmetyczka i menadżerka, która poza pracą na etacie rozwija swój biznes online. Kręci się wokół kosmetyków i pielęgnacji, jest psią mamą i uwielbia zwiedzać duże miasta.

 

Jak wrażenia po zakupach w Primarku? 

Ania: W Primarku byłam kilkanaście razy: w Holandii, Berlinie czy w Warszawie – zawsze w soboty jest szaleństwo i tłumy ludzi. Muszę przyznać, że mimo ograniczeń, z przebiegu zakupów jestem bardzo zadowolona. 

Co trzeba zrobić, by na takie zakupy się wybrać?

Ania: Rezerwacja terminów przypomina polowanie na bilety znanego artysty :). Wolne terminy pojawiają się po północy, jeżeli zależy nam na konkretnym dniu i godzinie – trzeba działać szybko. Ja swój termin zarezerwowałam w nocy z soboty na niedzielę, na następną sobotę na 12:00. Co ciekawe, ludzie czasem odwołują rezerwacje.

Jakie zasady wprowadził sklep w związku z koronawirusem? 

Ania: Nowe zasady to właśnie wcześniejsza rezerwacja terminów, oczywiście obowiązkowe maseczki, przy wejściu jest płyn do dezynfekcji rąk, ale nikt nie sprawdzał czy ludzie z tego korzystają. Co do przymierzalni – nie korzystałam, bo zaledwie jeden t-shirt przymierzyłam na szybko i to przed lustrem, spodni nie kupowałam, więc nawet nie szukałam przymierzalni. 

Na zakupy miałaś ograniczony czas 50 minut, czy to wystarczyło by przejrzeć wszystkie działy? A może miałaś jakiś strategiczny plan na zakupy?

Ania: Kiedyś raz do roku jeździłam do Primarka w Berlinie i spędzałam tam z mężem 3-4 godziny, bo sklep obchodziliśmy kilka razy, wszystko przymierzaliśmy, potem selekcja co na pewno kupujemy itd. i bałam się, że 50 minut nie wystarczy. Dlatego wcześniej przemyślałam co potrzebuję kupić, zrezygnowałam z ubrań, które musiałabym przymierzyć albo są zwyczajnie nieprzydatne w czasie lockdownu i 50 minut wystarczyło. Nie byłam tylko na dziale dziecięcym. 

Primark słynie z tego, że tam zawsze jest tłoczno. Ile klientów było w sklepie w tym samym czasie co Ty?

Ania: Żałuję, że z ciekawości nie policzyłam ludzi w kolejce, ale było to kilkadziesiąt osób, myślę, że nie więcej niż 40-50. Primark ma dużą powierzchnię, więc może wpuścić więcej osób, niż inne sklepy. W porównaniu do zakupów sprzed pandemii, czułam się jakbym była sama w sklepie.

Wiem, że uwielbiasz kosmetyki i pielęgnację, bo śledzę Twojego instagrama. Co myślisz o tego typu produktach dostępnych w Primarku?

Ania: Kiedyś coś kupiłam, to były chyba perfumy i tusz do rzęs i nie byłam zadowolona z jakości więc teraz ten dział omijam. Na próbę kupiłam tylko gąbeczki do nakładania podkładu i peeling do ust, ale widziałam też dobre i fajne szczotki. 

No to pochwal się, co ciekawego tym razem udało Ci się znaleźć i zakupić. 

Ania: Miałam „zamówienie” na męskie skarpetki, bo można tam znaleźć nawet takie naprawdę dobrej jakości. Jest duży wybór tzw. licencjonowanych ubrań (np. DC, Marvel czy inne bajki). Uwielbiam też piżamy, mam słabość do tych bajkowych. I zrobiłam zapas T-shirtów, kupuję tylko te z bawełny. I wiem, że za €3 nie jest to najlepsza bawełna, ale z doświadczenia wiem, że nie stają się szmatką po jednym praniu.

Wolisz zakupy w Primarku przed pandemią czy z obecnymi obostrzeniami? 

Ania: Dla osób, które lubią spontaniczne zakupy, na pewno nie będzie to komfortowe. Jednak mam wrażenie, że dzięki temu, że był ograniczony czas, skupiłam się na tym co naprawdę potrzebuję i przy okazji wydałam mniej. Do tego wszystko ładnie poukładane, ubrania nie były porozrzucane oraz nie trzeba było się przeciskać przez tłum. 

Udostępnij dalej!

ZOBACZ TEŻ:

@anna.laskowska.life

@pati_trusia