Z kupnem domu wiąże się sporo spraw organizacyjnych. Zaczynając od spotkania w banku, przechodząc przez szukanie wymarzonego domu i oglądanie, aż w końcu dojdziemy do dnia podpisywania umowy najmu. Aktualnie panuje pandemia i każdy kraj ma swoje obostrzenia. Jak więc wygląda kupno domu w Holandii w czasach koronawirusa? O tym rozmawiałam z Klaudią, która mieszka tutaj już 5 lat i w tym roku wraz z partnerem postanowili kupić wymarzony dom.


Klaudia pracuje w firmie produkcyjnej, w której większość dnia spędza przed komputerem. Jej praca polega na dostarczaniu pracownikom produktów i kontrolowaniu przebiegu produkcji. W wolnym czasie lubi zwiedzać zakątki Holandii i oglądać seriale, a jej hobby to makijaż. Jest też kociarą i ma kotkę o imieniu Lucy. W maju wprowadza się do swojego nowego domu.

Zacznijmy może od kredytu. Jak przebiegają sprawy organizacyjne w holenderskim banku w czasach koronawirusa? 

Klaudia: Szczerze mówiąc nie było za dużo spraw do załatwienia z bankiem. Wszystko ogarnęła za nas pani makler, która najpierw wysłała nam dokumenty do podpisania, które były prośbą do banku o udzielenie kredytu. Musieliśmy je wydrukować, podpisać, zeskanować i jej odesłać. Ona zajęła się kontaktem z bankiem. Potem dostaliśmy ofertę: jakie odsetki i na ile lat proponują nam kredyt. Dodatkowo, z racji tego że mamy konta w tym banku, to dostaliśmy niższe oprocentowanie. 

Jakie dokumenty były Wam potrzebne, aby ubiegać się o kredyt?

Klaudia: Żeby dostać kredyt musieliśmy wysłać dokument zapewniający o naszych stałych kontraktach, dowody tożsamości, jaaropgave (rozliczenie roczne) za poprzedni rok oraz zarówno ja i mój partner musieliśmy wysłać też swój ostatni odcinek z wypłaty. 

Wraz z partnerem zdecydowaliście się na pomoc polskiego maklera. Dlaczego?

Klaudia: Zdecydowaliśmy się na pomoc polskiego maklera, bo zakup domu wymaga dużo zaangażowania i poświęcenia mnóstwa czasu. Do tego cała ta “papierowa robota”, która może naprawdę doprowadzić do bólu głowy. Baliśmy się, że po drodze o czymś zapomnimy: wiesz… gdzieś pójść, coś ważnego podpisać. Decydując się na maklera możemy spać spokojnie, bo ta osoba nad wszystkim czuwa. A dlaczego wybraliśmy polskiego maklera? Bo bardzo dużo osób polecało nam tą konkretną panią. Ma ogromne doświadczenie, wie jak wygląda obecny rynek i bardzo łatwo się z nią dogadaliśmy.

Wybraliście maklera i co dalej? W jakich kwestiach Wam pomagał, a co musieliście załatwić sami?

Klaudia: Makler tak naprawdę załatwia za nas wszystko. My szukaliśmy w Internecie domów, które się nam po prostu podobały. Nasza maklerka też na bieżąco sprawdzała strony z wystawionymi domami. Niestety ze względu na sytuację z koronawirusem nie mogła z nami jeździć na oglądanie domów. Tak podsumowując, pomagała nam m.in. z całą organizacją zmiany adresu w urzędzie, umowach z dostawcą prądu, gazu czy wody. Tłumaczyła też umowy i doradzała w każdej sprawie związanej z domem.

Wspomniałaś też o ważnej kwestii związanej z kredytem i kupnem domu. O co dokładnie chodzi? 

Klaudia: Domy działają na tak zwanej zasadzie licytacji. Chodzi o to, że każdy zainteresowany ma jednorazową opcję podania kwoty, za którą chciałyby ten dom kupić. Teraz jest też tak, że bank da kredyt tylko na wartość domu. To znaczy, jeśli wartość domu jest niższa to to co zaproponowałeś do tej wartości domu musisz dopłacić. Nasza maklerka doradzała nam też jaką kwotę licytować żebyśmy nie musieli wykładać z własnej kieszeni. 

Na jakich zasadach odbywa się oglądanie przyszłego domu? Czy obostrzenia w jakiś sposób przeszkadzały?

Klaudia: Jeżeli nam się jakiś dom spodobał, to makler umawia nam spotkanie. Ze względu na obostrzenia nie ma czegoś takiego jak “Dzień otwarty” w danym domu. Musisz umówić się na spotkanie i pojawić się na miejscu punktualnie, bo nie ma opcji przesunięcia spotkania. Masz też wyznaczony czas na oglądanie. Na niektóre zwiedzanie mogła przyjechać tylko jedna osoba więc my z takich domów od razu zrezygnowaliśmy, no bo zależało mi na tym by dom wybrać wspólnie z partnerem, tak by podobał się nam obojgu. Oczywiście musisz być w maseczce, dezynfekować ręce i zachować dystans. Większych utrudnień nie spotkaliśmy. 

Jak szybko udało się Wam znaleźć wymarzony dom?

Klaudia: Powiem szczerze, że trwało to dosyć długo, ale to przez te licytacje. Nigdy nie wiesz czy ktoś od ciebie nie da więcej. Tak naprawdę widzieliśmy około 20 domów, a zalicytowaliśmy na 5. Oglądasz, a potem czekasz. Ten nam się trafił, spodobał i zdecydowaliśmy się na jego zakup. 

Przeprowadzka podczas pandemii… Czy mieliście jakieś trudności spowodowane obostrzeniami? 

Klaudia: Co do przeprowadzki to jeszcze nic nie wiemy, bo czeka nas to dopiero w maju. Mam nadzieję, że nie będzie z tym żadnego problemu. Wiemy też, że damy radę przewieźć rzeczy sami, a to już duże ułatwienie.

Aktualnie na zakupy do holenderskich sklepów (np. meblowych) trzeba umówić się na spotkanie. Po wprowadzeniu się z pewnością chcesz kupić kilka nowych rzeczy. W jaki sposób planujesz urządzić swój nowy dom podczas pandemii – kupujesz online?

Klaudia:  Jeśli chodzi o meble to zaczyna się cyrk. Bo niektóre meble fakt – można zamówić przez internet, ale należy wziąć pod uwagę, że tutaj w Holandii jeśli zamówisz coś to musisz często czekać 8 do 14 tygodni na dostawę, więc to jest trochę długo. Szafę jest dużo łatwiej zamówić w sieci, bo znasz jej rozmiar, wiesz jaki chcesz kolor. Na kanapie chcesz usiąść, poczuć czy jest wygodna, dotknąć. Ostatnio umawialiśmy się na wizyty do kilku sklepów, dostaliśmy tylko 30 minut na zakupy i wybranie idealnej kanapy. To jest mega utrudnienie bo trudno jest kupić kanapę na lata w ogromnym sklepie, gdzie masz tylko pół godziny na zobaczenie wszystkich modeli i podjęcie tak ważnej decyzji

A próbowaliście do IKEA? 

Klaudia: Teoretycznie z IKEA mogę zamówić przez Internet, ale… to jest fajny sklep. Masz tam zrobione te wszystkie pokoje, dużo inspiracji. Problem w tym, że próbujemy się umówić na zakupy już od dwóch tygodni i każdy dzień, o każdej godzinie jest zajęty. Aktualnie, ze względu na koronawirusa w IKEA może być tylko 50 osób w sklepie, a tam też masz 30-45 min na zakupy. Nie wyobrażam sobie przejść sklepu IKEA w pół godziny. Chyba jednak dużo rzeczy będziemy zamawiać online, a jeździć do sklepów tylko za takimi, które musimy zobaczyć na żywo.   

Czy gdyby nie pandemia i obostrzenia, myślisz, że byłoby łatwiej czy trudniej zorganizować wszystkie sprawy związane z kupnem i urządzeniem nowego domu?

Klaudia:  Z formalnościami nie ma większego problemu spowodowanego pandemią czy obostrzeniami, bo większość spraw papierowych załatwia się przez internet. Dla mnie to mega ułatwienie, bo nie muszę brać wolnego w pracy i wszystko jestem w stanie załatwić w domu. Jedynie gdzie musimy być osobiście to u notariusza na podpisanie aktu własności. Uważam, że obostrzenia przeszkadzają nam jedynie w urządzeniu domu.

Komu poleciłabyś pomoc polskiego maklera? 

Klaudia: Pomoc maklera poleciłabym wszystkim. Oczywiście to nie musi być polski makler, bo jeśli mówisz po holendersku to możesz iść do holenderskiego. Nie wiem też czy wszyscy maklerzy pomagają w tym samym stopniu. Nasza maklerka załatwiała za nas całą papierkową robotę. Jak wspomniałam: ubezpieczenia, przepisanie mediów, rejestracja w gminie itd. Dla nas jest to super opcja, bo płacimy komuś i wiemy za co, widząc ile dla nas ogarnia. Mega ułatwienie, a więc taką osobę poleciłabym każdemu.